Pzdr
Lord Szamana
Mountainboard Kraków
yo,
oto kolejny artykulik, który będzie początkiem serii o tym, jak wybrać ochraniacze na mountainboard. Będę doradzał na co zwracać uwagę podczas ich wyboru. Jakie firmy wziąć pod uwagę oraz przybliżony przedział cenowy produktu.
Na pierwszy ogień za prośbą kolegi Marcina taty pójdą spodenki ochronne.
Spodenki ochronne, są bardzo ważnym elementem naszego stroju, bo dosłownie i w przenośni mogą uratować nam tyłek. Przy wyborze spodenek trzeba wziąć pod uwagę fakt, że będą one nam służyły do uprawiania mountainboard ingu. Wszyscy wiemy, że jest to sport urazowy z powodu podłoża, które stanowi przeważnie: twarda gleba, kamienie, asflat. Z tego faktu polecam te spodenki, które oprócz gąbek mają plastikowe elementy ochronne. Im grubszy plastik tym lepiej. Często zdarza się upaść na kamienie, co przy samej gąbce, może być odczuwalne. Ochranianie miejsca to przeważnie, okolice bioder i kość ogonowa i dobrze by w tych miejscach, były dodatkowo plastikowe wkładki. Im twardsza gąbka tym lepiej dlatego przed zakupem, warto sprawdzić osobiście organoleptycznie spodenki mountainboard owe. Istotne też jest rozłożenie gąbek i ich ilość. Ostatnią istotną kwestią jest materiał z jakiego wykonane są spodenki. Materiał ten powinien być jak najbardziej przewiewny, najlepiej oddychająca tkanina lub siateczka. Materiałem powinny być obszyte całe spodenki od środka, gdyż w innych przypadkach może to prowadzić do odparzeń. Ostatnia rzecz wiadomo, że spodenki zwiększą gabaryty naszej pewnej części ciała, lecz zawsze jest coś za coś. Po krótce przedstawiłem problem, teraz zaprezentuje kilka par spodenek i ich ceny.
HillBilly shorts cena ok. 279 zł
Spodenki wykonane specjalnie pod kątem tej dyscypliny sportu. Dobrze przemyślane posiadające dużą ilość gąbek na bocznych i tylnych obszarach. Szkoda, że posiadają tylko jeden plastikowy pad, na kość ogonową. Wykonane z przewiewnej siatki. Ogólnie dobry wybór, mogą trochę ograniczać ruchy.


Ostatnią grupą są spodenki produkowane przez firmy rowerowe. Posiadają one przeważnie plastikowe pady, ale także mniejszą ilość gąbek lub cieńsze gąbki. Przedział cenowy jest dość spory od ok. 100zł nawet do 600zł. Jako przedstawiciela prezentuje:

bless
Lord Szaman


W tej kategorii faworytem był oczywiście Kirkman, który wykręcił frontflipa, backflipa z 180 i 540 z grabem.
Wieczorem ekipa w ramach after party udała się na festyn. Powstała tam bójka między nimi, a tubylcami. W wyniki tejże bójki dwie osoby(m.in. Tom Kirkman i ktoś tam jeszcze) nie mogły brać udziału w drugim dniu zawodów z powodu obrażeń.
no siem,
w końcu udało mi się zasiąść przed kompa. Nie było to łatwe. Wakacje rządzą się innymi prawami. Do rzeczy.

Zawsze uważałem, że dechy z hamulcami to przesada. Skoro można jeździć bez i jak dla mnie, dostarcza to wiele więcej wrażeń. Nie ważne. Inna sprawą było to, że mountainboard z hamulcem kosztował w granicach 6 tysi. Jest to bardzo dużo, przynjamniej dla 80% populacji. Ostatnimi czasy dostałem do testowania dechę akande vertigo z hamulcem tarczowym. Był to jedyny powód, dla którego wsiadłem na mountainboard a z hamulcem.
Zależało mi na w miarę szerokiej zakresie testów. Właśnie dlatego zaprosiłem do testów jeszcze dwie osoby. Byli to ludzie, którzy wcześniej nie jeździli na mountainboard ach, standadrtowo jedna dziewczyna i jeden chłopak.
Zaczne może od moich doznań. Odnośnie samej deski nie będę się rozpisywał, gdyż powstała już recenzja na ten temat. W wersji z hamulcem zmieniają się tylko felgi, są aluminiowe. Dzięki temu dostajemy deskę tzw. 3w1. Mountainboard a do freerideu/downhillu, a także po ściągnięciu hamulca, do reszty dziedzin mountainboard owych. Pierwszą rzeczą, którą się zająłem po dostarczeniu mi deski było jej dostrojenie. Regulacja hamulców tarczowych i linek. Po tym w końcu udałem się na testy. 
Deska sprawuje się dobrze, hamulce działają i można śmiało nie bać się jeździć w każdym terenie. Testowałem tego mountainboard a na: asflacie, stoku narciarskim z przyciętą trawką, a także w ciężkim terenie jakim są trasy na górze Żar. Deska wszędzie sprawowała się bardzo dobrze choć w ciężkim terenie wykazuje pewne braki sprzętowe. Najprawdopodobniej spowodowane są one tym, że to pierwszy model tej wytwórni. Choć jak na pierwszy model jest on dość udany. Brakuje jednak osłon tarcz hamulcowych, co przy jeździe w cięższym terenie z kamieniami może prowadzić do krzywienia się tarcz, a dalej do szybszego ścierania się klocków. Będziemy pracować wraz z Marcinem z deseczki.pl, żeby zlikwidować ten problem. Drugim problemem tego mountainboard u jest fakt, że ma on trochę krótką linkę do manetki. Utrudniało mi to trochę jazdę, gdyż musiałem podskakiwać przednimi kołami, by przedzierać się przez kamienie i chaszcze. Można uznać jednak, że linka ma wystarczającą długość, tylko trzeba się przyzwyczaić. Ostanią niesnaską jest fakt, że tarcze dostosowane są tylko do aluminiowych felg akande, na których można zamontować jedynie 8 calowe koła. Kłopot ten rozwiązał Marcin z deseczki.pl, który przetłoczył trochę felgi plastikowe felg tri-spoke. Daje to możliwość zakładania większych oponek. W moim mniemaniu deska ta posiada pewne niedociągnięcia, które jednak nie deklasują tej deski i są możliwe do ominięcia. Stosunek jakości do ceny jest bardzo korzystny. Możliwości jakie daje nam ten mountainboard, są naprawdę ogromne. Można na nim uprawiać praktycznie wszystkie, dyscypliny mountainboard owe. Polecam go szczególnie ludziom, którzy mają ochotę czuć się bezpiecznie, a nie chcą na dzień dobry wydawać fortuny.
Teraz czas na część popartą relacjami osób, które jako pierwszy raz na mountainboard zie, jeździły właśnie na tej desce. Jako pierwsza jeździła moja narzeczona Martyna. Jest to osoba dość delikatna i nie ukrywam, że się o nią lekko bałem. Poradziła sobie jednak doskonale.
Prawie od razu załapała jak hamować, w sensie spowalniać, żeby się nie wywrócić i dostosowywać prędkość do własnych potrzeb. Jako podłoże zaproponowałem jej asfalt i był to trafiony wybór. Duża przyczepność i brak przeszkód sprawiły, że dobrze bawiliśmy się cały dzień. Jednak jak to w tym sporcie bywa, nie obyło się bez wywrotki, opłaconej lekkim przytarcie.
Wiadomo przecież, że to urazowy sport. Uważam, że na stoku narciarskim z przyciętą trawą I bez kamieni ( a takich coraz więcej ) też by sobie poradziła.
Drugą osobą do testów był mój kolega. Dla niego wybrałem trochę trudniejszy teren jakim była kamienista nartostrada, na Szyndzielni w Bielsku-Białej. Teren ten nie sprawił mu najmniejszych problemów. Mountainboard pozwolił mu cieszyć się jazdą mimo braku większych umiejętności. Choć narzekał na blokujące go co pewien czas kamienie. Jednak na kamieniste trasy trzeba mieć większe koła min. 9cali.
Sam też z powodu wypadku jakiego doznałem biegając ( zerwane więzadło kciuka ) nie mogłem szaleć, ani nawet jeździć. Jednak wygrał zew natury. Dla bezpieczeństwa wziąłem właśnie akande z heblem. Miejscem gdzie pomykałem była, także Szyndzielnia. Ogólnie decha spisała się idealnie, tylko tak samo jak mojemu koledze, przeszkadzały mi kamiene. Następnie dziś, nie mogąc wytrzymać nudy I braku sportu, wyciągnąłem znowu ten sprzęt na powietrze. Zjeżdzałem bo stromej ulicy u mnie w mieście mijąc auta I pachołki oddzielające I czułem się całkowicie bezpiecznie. Największą przykrością, było wynoszenie deski pod górę jedną ręką.
Podsumowując. Deskę tę polecam wszystkim niezależnie od stopnia umiejętności. Da ona na pewno poczucie bezpieczeństwa, a poza tym pozwoli cieszyć się wszystkimi gałęziami mountainboard owego światka. Na pewno ta deska ma trochę niedociągnięć, ale są one do ominięcia i można mieć dobry i bezpieczny sprzęt za rozsądną cenę. Największą przeszkodą będą kamienie na trasie, ale mam nadzieje, że już niebawem powstanie tutorial jak założyć większe kółka. Oczywiście deski NoSNO z hamulcem, są lepsze pod różnymi względami, ale ich cena i waga studzą zapały wielu.
bless
Lord Szaman
no elo,
wróciłem z wakacji na których miałem przymusowy odpoczynek od wszystkich aktywności fizycznych. Stało się to za sprawą głupiego potknięcia podczas biegu. Zerwałem więzadło w kciuku i strzeli nie dość, że z zawodów mountainboard owych w Czechach to jeszcze z jakiejkolwiek jazdy. Różne są koleje losu. Udało mi się za to skończyć reckę o AKANDE vertigo z heblem, którą umieszczam powyżej.
Miłej lektury
Lord Szaman
hey,
wyjeżdżam znów na wakacje, które kończę na czeskich zawodach. Nie będzie mnie przez najbliższy tydzień. Co nie znaczy, że nie możecie do mnie pisać. Piszcie, a jak wrócę to na pewno wszystkim odpowiem na ich pytania.
Po powrocie zamieszcze jedną recenzję deski z hamulcami akande, bo zdecydowałem się poddać ją jeszcze jednemu testowi. W związku z licznymi pytaniami odnośnie technik hamowania, postanowiłem, także napisać tutorial dotyczący tego tematu. To wszystko po moim powrocie.
Lord Szaman
Zelly spróbuj wejść w powerslide'a w następujący sposób: jadąc ze średnią prędkością, zacznij zakręcać tak, żebyś był przodem do stoku. Jednocześnie mocno wychyl się w stronę stoku. Ja sam tak hamowałem, kiedyś. Metoda sprawdzona i bezpieczna. Pamiętaj tylko o jednym nie trać kontaktu wszystkich kółęk z podłożem.
Siema, chcesz umówić się na testy, w zakresie mountainboardingu dawaj śmiało znać!!!